sobota, 25 lipca 2020

20. A TERAZ COŚ Z ZUPEŁNIE INNEJ BECZKI CZYLI UMOWA cz.2


Temat umów ze zleceniodawcą jest bardzo ważny dlatego dość obszerny. Dziś, w drugiej części, postaram się omówić kwestie zabezpieczające cię przed nieuczciwym kontrahentem.
  Jeśli podpisujesz umowę z danym klientem po raz pierwszy to jak najbardziej powinieneś mieć do takiego klienta zaufanie - lecz ograniczone. Możesz pomyśleć o uwzględnieniu w umowie tzw. ZADATKU, czyli kwocie która zabezpieczy cię na wypadek niewykonania umowy. Powinieneś/aś jednak pamiętać o tym że zadatek nie jest zaliczką. Zaliczka stanowi część ceny i jeżeli umowa nie dojdzie do skutku, będziesz zobowiązany/a ją zwrócić. W przeciwieństwie - zadatek możesz zatrzymać, bo stanowi pewnego rodzaju zabezpieczenie wykonania umowy i jest rodzajem odszkodowania za ewentualne jej niewykonanie. Tu trzeba jednak wziąć pod uwagę to, że jeśli to ty nie wywiążesz się z obowiązków wynikających z umowy, będziesz zobowiązany/a zapłacić klientowi zadatek w podwójnej wysokości.

Bardzo uprzykrzającą kwestią współpracy freelancera z kontrahentem są poprawki, zmiany i modyfikacje dzieła przez klientów. Dlatego dobrze jest szczegółowo ustalić warunki wprowadzania zmian, a nawet dopuszczalną ich liczbę. W umowie możesz też określić termin na wprowadzenie zmian, po upływie którego dzieło będzie traktowane jako przyjęte bez zastrzeżeń. W przypadku prac oddawanych etapami warto zadbać o to, żeby zleceniodawca na piśmie zaakceptował każdy kolejny etap pracy.

Okładka do filmu DVD wraz z nadrukiem na płytę.

Warto też brać pod uwagę, że większość pracy twórczej chroniona jest prawem autorskim. Dobrze jest tę kwestię uregulować w umowie. Tu warto zastanowić się, czy „opłaca” nam się przenosić na zamawiającego prawa autorskie czy może lepiej będzie udzielić LICENCJI. Prawa autorskie dzielą się na osobiste i majątkowe. Prawa osobiste są niezbywalne - pisałem już o tym, one zawsze przysługują twórcy, prawami majątkowymi możemy swobodnie rozporządzać, czyli możemy przenieść je na inne osoby. Trzeba jednak pamiętać, że jeżeli przenosimy prawa majątkowe, to się ich wyzbywamy. Sytuacja tu jest podobna do sprzedaży rzeczy, np. samochodu. Jeżeli przeniesiemy autorskie prawa majątkowe to, w przeciwieństwie do nabywcy, nie będą nam już przysługiwać i nie będziemy mogli „sprzedać” ich innym osobom.Przeniesienie autorskich praw majątkowych nie zawsze jest korzystne, choć na ogół wiąże się w wyższym wynagrodzeniem. Dlatego warto pamiętać, że w przypadku wielu projektów możemy udzielić jedynie licencji.

Niewykorzystany projekt pozy Misia Lubisia.
Czym jest taka licencja? Otóż licencja jest umową na podstawie której licencjodawca (freelancer) upoważnia inny podmiot (Licencjobiorcę) do korzystania z dzieła przez określony czas. Po upływie czasu, na jaki umowa została zawarta prawa autorskie powracają do licencjodawcy, który może nimi dalej swobodnie rozporządzać. Są różne rodzaje licencji. Jeżeli skorzystasz z udzielenia LICENCJI WYŁĄCZNEJ, prawo do korzystania z dzieła będzie mieć tylko jedna osoba (licencjobiorca). W przypadku LICENCJI NIEWYŁĄCZNEJ - prawa do korzystania z dzieła (projektu) przekazywać możemy wielu podmiotom. Licencja niewyłączna może być zawarta w dowolnej formie, także ustnie, jednak najlepiej jest potwierdzić najważniejsze uzgodnienia na piśmie. Natomiast umowa, w której przenosimy autorskie prawa majątkowe albo umowa licencji wyłącznej musi być sporządzona w formie pisemnej, w innym przypadku jest nieważna.


   Tak naprawdę, jeśli masz podpisaną umowę o dzieło z przeniesieniem praw autorskich to jesteś w pewnym sensie bezpieczny/a. Dlaczego? Jeśli klient nie wypłaci twojego honorarium to prawa autorskie dzieła zostają przy tobie. Raczej nikt przy zdrowych zmysłach nie odważy się użyć czy opublikować twojego dzieła w sposób komercyjny, bez realizacji umowy - w tym wypadku bez wypłaty honorarium. W takim przypadku wytaczając proces, każdy sąd przyzna ci rację.
Jeśli klient nie skorzysta z publikacji twojego utworu to oczywistym minusem takiego rozwiązania jest to że zostajesz ze swoim dziełem i prawami do niego. Jednak podpisanie umowy i wywiązanie się z niej przez ciebie, w taki sam sposób daje ci prawo do skorzystania z drogi sądowej. Sąd to oczywiście krok ostateczny, wcześniej możesz skorzystać z usług kancelarii prawniczych które będą słały monity o wypłatę zaległego honorarium. To skuteczna metoda, jednak przy małych zleceniach zatrudnianie kancelarii prawniczych nie ma finansowego uzasadnienia.

Projekt wielkoformatowego baneru reklamowego.
     Naturalnie możesz zaoferować niesprzedane dzieło komuś innemu, lub wykorzystać w innych swoich pracach. Jeśli jest to małe zlecenie to z pewnością niewywiązanie się klienta z obowiązku zapłaty nie jest tak dotkliwe jak w przypadku zlecenia dużego - np. serii kilkudziesięciu ilustracji do książki, muralu czy serii portretów. W takim przypadku warto oddać sprawę do sądu.

   Jeśli pracujesz dla agencji ilustratorskiej to za odpowiednią i ustaloną cześć honorarium które chcesz odzyskać, agencja będzie dochodzić twoich praw za ciebie. Oczywiście mowa tu o zleceniach spoza działania agencji, bo za te, finansowo, odpowiada sama agencja.
Jeśli zaś zlecenie dostałeś poprzez platformę freelancerską typu UPWORK, to bezpieczeństwo wypłaty masz zapewnione ponieważ pośrednik, w tym wypadku platforma, po obopólnej deklaracji współpracy przez strony, ma zabezpieczone pieniądze na twoją wypłatę. Pieniądze te przelewa klient do pośrednika w chwili wybrania freelancera do pracy nad swoim zleceniem.
 Na platformach freelancerskich często spotyka się proceder umawiania się na kooperację poza platformą. Ona w tym wypadku służy tylko do spotkania stron, zaś właściwa praca wykonana zostanie poza nią. Przestrzegam przed stosowaniem takich praktyk, bo nie masz wtedy żadnych gwarancji wypłaty pieniędzy. Lepiej więc poświęcić te 10% swojego honorarium i być bezpiecznym niż ryzykować wszystko i zostać z niczym.

Bjork, rok 1993, pamiętam jak dziś...

Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci.

środa, 22 lipca 2020

19. A TERAZ COŚ Z ZUPEŁNIE INNEJ BECZKI CZYLI UMOWA cz.1

Dziś będzie trochę technikaliów, czyli spraw na których dźwięk artyści dostają gęsiej skórki. Mowa będzie o umowach z kontrahentem. Podstawowym dokumentem na podstawie którego, w sposób zgodny z prawem, będziemy sprzedawać swoje umiejętności jest UMOWA O DZIEŁO lub UMOWA - ZLECENIE. Różnice między nimi są istotne, otóż:
   
UMOWA O DZIEŁO służy do wykonania jednorazowego, oznaczonego dzieła, np. wykonanie ilustracji według projektu zamawiającego.
    UMOWA - ZLECENIE służy do powierzenia wykonania jednej lub wielu czynności faktycznych. Zasadniczo, umowa zlecenie ma charakter niestały, jeśli chodzi o okres związania. Jednak, przyjmuje się, że może być zawarta na czas nieokreślony, np. świadczenie obsługi doradztwa artystycznego na rzecz firmy.

Autorzy i artyści wolą zazwyczaj podpisywać umowy o dzieło, gdyż takie umowy nie podlegają obowiązkowi odprowadzania składek ZUS. Twórcy chętnie korzystają też z wyższych kosztów uzyskania przychodów, jakie można stosować dla umów autorskich. Specyficzną formą umowy o dzieło dedykowaną wprost dla artystów jest umowa o dzieło z przeniesieniem praw majątkowych. Od umowy takiej będziesz płacił/a podatek 18% tylko od połowy twojego honorarium.
Umowa o dzieło z przeniesieniem autorskich praw majątkowych polega na tym, że przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania konkretnie oznaczonego w niej dzieła. W naszej umowie dodatkowo, wykonawca zobowiązuje się do przeniesienia majątkowych praw autorskich na zleceniodawcę co stanowi, że nie jesteś już właścicielem dzieła. Jesteś nadal jego autorem - to jest niezbywalne twoje prawo, ale nie jesteś już jego dysponentem prawnym.

Proces twórczy ilustracji figurki Lego.


W takiej umowie należy bardzo dokładnie określić utwór, do którego prawa majątkowe zbywamy. Utwór taki może być utworem istniejącym, jak i takim, który dopiero powstanie.

Prawidłowo napisana umowa o dzieło z przeniesieniem praw autorskich powinna:

1. Dotyczyć konkretnego rezultatu - nie wystarczy samo tylko zobowiązanie do wykonania określonych czynności twórczych a ponadto dzieło musi mieć charakter twórczy (rezultat wykonania umowy musi nosić indywidualne i oryginalne piętno wykonawcy).
2. Posiadać parametry, jakimi dzieło zostało opisane w umowie powinny odnosić się do jego twórczego charakteru.
3. Mieć wyraźne zobowiązanie wykonawcy do osiągnięcia twórczego rezultatu i jego oświadczenie, że rezultat ma charakter twórczy (ale uwaga: pamiętaj, że zaciągając zobowiązania i składając oświadczenia odpowiadasz za ich wykonanie i prawdziwość – musisz więc wtedy dopilnować, aby rezultat twórczy rzeczywiście zaistniał).
4. Im więcej w umowie na temat towarzyszących dziełu praw autorskich tym lepiej (pamiętaj: dla zastosowania wyższych kosztów podatkowych nie jest konieczne przeniesienie tych praw na zamawiającego – w zupełności wystarczy postanowienie o udzieleniu mu licencji)
warto podkreślić konieczność przestrzegania przez zamawiającego autorskich praw osobistych wykonawcy.

     Przeniesienie praw autorskich zakłada, że trzeba obowiązkowo wymienić w umowie pola eksploatacji, na jakie przenosimy prawa majątkowe naszego dzieła. Inaczej mówiąc, trzeba określić sposoby korzystania z utworu. Eksploatacja dzieła może np. objąć wprowadzenie utworu do obrotu, a także jego rozpowszechnianie. Może to być też wykonanie dzieła, jego recytację albo emisję.
  A jakie mogą być pola eksploatacji? Może to być np. utrwalanie i zwielokrotnianie utworu lub też obracanie oryginałem lub jego egzemplarzami, jego publiczne udostępnianie, wykorzystanie w celach reklamowych, wprowadzanie do obrotu, a także użyczenie albo najem.

 Jeśli chodzi o wynagrodzenie za sprzedaż praw do dzieła, to oczywiście musi być ono uwzględnione w umowie wraz z terminem jego wypłacenia. Najczęściej stosuje się następujące terminy:
- natychmiast po przekazaniu i zaakceptowaniu dzieła przez zleceniodawcę
- 7 dni po przekazaniu i zaakceptowaniu dzieła przez zleceniodawcę.
- 14 dni po przekazaniu i zaakceptowaniu dzieła przez zleceniodawcę.
- 30 dni po przekazaniu i zaakceptowaniu dzieła przez zleceniodawcę.
Podróże Guliwera ilustracja, Photoshop.
   Pamiętaj, że jeśli nie ma w umowie zapisu o tym, że przeniesienie praw autorskich jest odpłatne, to twórcy zawsze przysługuje z tego tytułu wynagrodzenie Ważnym punktem jest też to, że samo zawarcie umowy nie oznacza automatycznego przekazania praw autorskich. Przykładowo umowa o wykonanie serii ilustracji do książki bez zapisu o przeniesieniu praw autorskich nie oznacza, że te prawa są przeniesione. Umowa o dzieło z przeniesieniem praw autorskich jest jedynym dokumentem na której podstawie, takiej sprzedaży można dokonać. Nie można np. zbyć praw autorskich na podstawie samej faktury VAT. Jeśli w ten sposób sprzedałeś swoją pracę to nadal masz do niej prawa majątkowe.

  Twórca ma obowiązek wysłania rachunku dla zleceniodawcy, choć ze względów proceduralnych najczęściej taki rachunek wystawia księgowość zleceniodawcy aby mieć "porządek w papierach"
Na potrzeby sporządzenia umowy i rachunku będziesz poproszony/a o podanie swoich danych osobowych, daty urodzenia, numeru PESEL, adresu, imienia matki i ojca, urzędu skarbowego w którym się rozliczasz i numeru twojego konta bankowego na które przelane będzie twoje honorarium.
 Zleceniodawca jest zobowiązany do wpłacenia na konto twojego urzędu skarbowego zaliczek na podatek dochodowy z tytułu umowy. Ma też on obowiązek wysłania ci do końca lutego roku następnego, dokumentu PIT-11 w którym zawarte będą wszystkie informacje dotyczące wpłat zaliczek podatku dochodowego z roku bieżącego.

  Ja ze swojej strony polecam dodawanie klauzuli dotyczącej możliwości publikacji sprzedawanego dzieła na swojej stronie www lub na potrzeby wydrukowania swojego portfolio - druku niskonakładowego. W sensie prawnym masz takie prawo ponieważ jesteś autorem dzieła, ale często zdarzają się kłopoty. Na przykład firma która kupuje twoją ilustrację ma długi proces produkcyjny i produkt z twoim dziełem może ukazać się na rynku dopiero za rok, więc aby zabezpieczyć się przed upublicznieniem firma może domagać się zakazu publikacji (swojego już) dzieła na twojej stronie. Miałem kiedyś problem z pewnym wydawnictwem, które zakwestionowało właśnie pokazanie sprzedanej ilustracji na moim internetowym portfolio i od tamtej pory zabezpieczam się takim właśnie zapisem.

                                                                    C.D.N

Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci.

niedziela, 19 lipca 2020

18. JESTEŚ BEZROBOTNY? CZYLI STEREOTYPY cz.2


5. Praca w domu to błogosławieństwo.
Praca w domu oczywiście ma swoje zalety, nie trzeba tracić czasu na dojazdy czy pieniędzy na paliwo, nie grozi głód a toaleta jest czysta :) Są też minusy - głównymi z nich są te wynikające z braku nadzoru. W pracy na etacie nie pójdziesz do pokoju obok pooglądać telewizor, pojechać na rower, czy posprzątać szufladę. Są też rozpraszacze, czasem kiedy zmieniam płytę towarzyszącą mi w trakcie pracy na kolejną, potrafię "utonąć" na jutubie na godzinę oglądając rzeczy nie mające żadnego znaczenia. Praca w domu nie jest też dla tych którzy lubią wiedzieć za co są odpowiedzialni, lubią mieć kogoś kto zdopinguje ich do działania czy wskaże kierunek wykonywanej pracy. Bierz też pod uwagę, że jeśli dużo pracujesz to nie często zmieniasz otoczenie - łóżko, biurko, kuchnia, biurko, łazienka, biurko i tak dalej. Rutyna zabija przyjemność z pracy dlatego dobrze jest mieć różnorodne zlecenia. Raczej nieczęsto też poznajesz nowych ludzi co prowadzi do stopniowego odosobnienia, głębokiego introwertyzmu a nawet stanów lękowych.


6. Każdy może być freelancerem.
Rozumowanie tego typu powstało w chwili kiedy powstał stereotyp o tym, że freelancing to miła, przyjemna i lekka praca, a zatem każdy może ją wykonywać. To oczywiście nieprawda. Aby stać się dobrym, skutecznym i efektywnym freelancerem trzeba naprawdę włożyć w ten zawód dużo pracy i wysiłku i to nie tylko w skrupulatne i staranne wykonywanie zleceń, ale i w autopromocję. Ponadto nie każdy człowiek potrafi działać wielotorowo i jest w pełni zaangażowany w swoje działania, zmotywowany, samodzielny, zdyscyplinowany i potrafiący dobrze zorganizować sobie czas. Dlatego jeśli nie spełniasz tych podstawowych kryteriów tego zawodu, to nie wróżę spektakularnego sukcesu.


7. Freelancer nie ma szefa.
Kolejna półprawda - freelancer nie tylko ma szefa, ale tak naprawdę ma ich dwóch, pierwszy to ten który zleca ci pracę i do którego zaleceń musisz się stosować a drugi, ten ważniejszy - to ty. To ty musisz poukładać sobie robotę, zmotywować się do niej i zmusić do systematycznej pracy. Na dodatek musisz słuchać wskazówek tego szefa który ci płaci, nanosząc na projekt szereg poprawek czy podporządkować jego estetyce. Oczywiście nikt na ciebie nie krzyczy ani grozi zwolnieniem, ale to nie jest tak że pracując jako wolny strzelec nie będziesz podlegał rygorowi pracy. Będziesz, ale w inny sposób.

8. Freelancer wybiera sobie klientów jak dojrzałe truskawki z koszyka.
Klienci dzielą się na dwie podstawowe kategorie - klienci jednorazowi i klienci stali. Tak naprawdę to nie można wybrzydzać zarówno w kwestii tych pierwszych jak i drugich. Dlaczego?. Otóż nigdy nie będziesz wiedział czy klient jednorazowy nie wróci do ciebie po jakimś czasie, kiedy będzie miał coś do roboty. Jeśli wykonasz dla niego pracę "na odwal się" to taki klient wróci do ciebie? Czy też poszuka innego freelancera który jest bardziej rzetelny? Odpowiedź jest oczywista. 
 Jeśli chodzi o klientów stałych to sprawa jest niezwykle prosta. Kontynuację zleceń możemy osiągnąć jedynie przez sumienną i solidną pracę. Klient stały nie zdarza się często, trzeba o niego dbać, dawać rabaty i nie grymasić przy robieniu poprawek, ale przede wszystkim starać się dobrze wykonywać swoją robotę. Przy dzisiejszej konkurencji na rynku na odrzucanie ofert mogą sobie pozwolić tylko topowi freelancerzy.
  
9. Freelancing to najlepsza forma świadczenia pracy.
Freelancing to przede wszystkim inna forma świadczenia pracy, o tym czy jest ona najlepsza stanowi wyłącznie opinia tego kto tą pracę wykonuje. Wbrew pozorom freelancer nie może robić co mu się tylko podoba, tj. kiedy chce pracuje, kiedy nie chce - nie pracuje. Teoretycznie tak, ale trzeba sobie zadać pytanie - czy to mu się będzie opłacać? Jesteśmy więc podporządkowani intratności swoich czynów. Jeśli będziesz chciał zarobić, będziesz musiał poddać się surowej samodyscyplinie zawodowej.

Mam nadzieję że nie wystraszyłem cię tym artykułem, jest on ważny ponieważ wszystkie poprzednie utrzymane były w dość entuzjastycznym tonie. Być może dlatego że pisałem je pod kątem własnych obserwacji a te są z reguły bardzo pozytywne. Ten był napisany trochę empatycznie, zrozumiałem że początki dla młodych adeptów pracy zdalnej mogą być naprawdę trudne i zderzenie się z trudnościami wynikającymi z braku doświadczenia mogą być bolesne. Według badań, ponad połowa polskich freelancerów traktuje ten sposób świadczenia pracy jako czynność dodatkową do pracy na etacie. Ten rynek nie jest łatwy dla początkujących, potrzeba dużo uporu, samozaparcia i silnego charakteru aby sprostać mentalnie przeciwnościom jakie niesie freelancerka. Łączenie etatu z próbami pracy w domu jest świetnym sposobem na początek. Z czasem, po stopniowym nabieraniu doświadczenia, kiedy będziesz miał/a już pewność że utrzymasz się na powierzchni - można ten etat wreszcie porzucić, stanąć z problemem twarzą w twarz i powiedzieć "SPRAWDZAM".   


Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci

piątek, 17 lipca 2020

17. JESTEŚ BEZROBOTNY? CZYLI STEREOTYPY cz.1


Freelancerów na świecie jest z roku na rok coraz więcej, kraje trzeciego świata szybko się cyfryzują i stały dostęp do internetu powoduje, że ta forma wykonywania pracy bije rekordy popularności. Dla części freelancerów jest ona często koniecznością podyktowana brakiem innej możliwości zarabiania pieniędzy, innych zmusza do tego sytuacja życiowa no i oczywiście jest grupa która porzuca etat świadomie wiedząc na co się decyduje. Zdecydowana większość jednak wybiera tą ścieżkę kariery nie mając o niej pojęcia a decydują o tym stereotypy zasłyszane gdzieś od znajomych bądź wyczytane w internecie. Mity odnośnie zawodu wolnego strzelca mogą bardzo boleśnie zniechęcić młodych adeptów freelancingu, bo okazuje się że nie rzeczywistość nie jest tak różowa jak się wcześniej przypuszczało a to za sprawą braku motywacji, braku organizacji, nieumiejętności negocjacji, problemów z rozdzieleniem życia zawodowego z rodzinnym etc. Dlatego zanim wybierzesz freelancing dobrze się zastanów, przeanalizuj wszystkie za i przeciw, poproś o opinię freelancerów, którzy od dłuższego czasu pracują w taki sposób i przekonaj się, czy ta forma zatrudnienia będzie Ci odpowiadać. Dziś opowiem trochę o tym z jakimi opiniami na temat swojej pracy mialem okazję spotkać się podczas mojej przygody z ilustrowaniem pozaetatowym.

1. Freelancer może zmieniać klientów jak rękawiczki.
Teoretycznie tak, jednak będąc freelancerem charakterystyka twojej pracy nie będzie różnić się od zwykłego przedsiębiorstwa, które stara się dbać o swoich kooperanta. Przecież aby dostać kolejne zlecenie trzeba najpierw wykonać dobrze to pierwsze. Oczywiście zdarzy się niejednokrotnie, że zakończysz współpracę z uciążliwym, skąpym albo wydziwiającym klientem, ale to jest tylko etap selekcji tych z którymi będziesz pracował długofalowo.



2. Freelancerzy siedzą na zasiłkach dla bezrobotnych.
To chyba najczęściej powtarzany mit. Stworzony zapewne przez pracowników etatowych. Istnieje wśród nich błędne wyobrażenie o pracy, bo według nich każda praca powinna polegać na: przychodzeniu do firmy od poniedziałku do piątku, ośmiogodzinnej robocie na podstawie umowy o pracę, która zapewnia wszelkie ubezpieczenia etc. A wszystko co odbiega od tak pojmowanej normy, nie jest pracą. Jeżeli więc nie stosujesz się do zasad "normalnej pracy" to pewnie jesteś bezrobotny i siedzisz na zasiłku. Prawda jest zupełnie inna bo często tej pracy masz dużo więcej niż etatowy delikwent i siedzisz "w pracy" dłużej niż osiem godzin.


3. Freelancer ma nadmiar wolnego czasu.
Wiele osób sądzi że freelancing do wieczne wakacje. Niestety to błąd - nawet mając spory dochód pasywny nie możesz sobie pozwolić na długi odpoczynek, bo dochód pasywny trzeba stale aktualizować i pielęgnować. Prawda wygląda tak, że często będzie się zdarzać że czasu wolnego nie będziesz mieć w ogóle. Zobowiązania zawodowe które komuś obiecałeś muszą a na pewno powinny być zrealizowane, nierzetelność w tym zawodzie szybko doprowadzi do katastrofy. Jeśli chcesz dobrze zarobić to musisz dużo pracować - oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Tak że na pewno zdarzą ci się zarwane nocki, praca na wysokich obrotach i walka z sennością - to nieuniknione. Naturalnie trzeba odpoczywać od pracy, ale też nie za długo, wiem z doświadczenia, że paskudną konsekwencją dłuższego przestoju jest powrót do pracy na wysokich obrotach. Znów, od nowa trzeba budować motywację i odstawiać wszelkiego rodzaju rozpraszacze.

4. Freelancerzy zarabiają kolosalne pieniądze.
Serio?! :) A to ci dopiero niespodzianka. Gdyby była to prawda to wszyscy zrezygnowaliby z etatów i przeszliby na freelancing. Niestety rzeczywistość nie jest taka różowa, bo przecież pieniądze same do freelancera nie spływają, no chyba że zapracowałeś już na solidny dochód pasywny. Dobry zarobek wiąże się z ciężką pracą co często skutkuje wykluczeniem z życia towarzyskiego, a w skrajnych przypadkach prowadzi to nawet do problemów ze zdrowiem. Wszystko ma swoją cenę - często trzeba "użerać" się z niesfornymi klientami, czekać cierpliwie na nieterminowy przelew czy denerwować się z powodu nieprecyzyjnego briefu.

                                                                C.D.N

Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci

wtorek, 14 lipca 2020

16. DOCHÓD PASYWNY CZYLI CIEPŁE KRAJE.

Dochód pasywny jest formą zarabiania pieniędzy, która nie wymaga od nas cyklicznej pracy - można nawet powiedzieć, że wystarczy tylko raz wykonać pracę, aby osiągać stałe (a czasami nawet stale rosnące) dochody pasywne. Święty Gral w interesach? Brzmi jak bajka, ale czy to rzeczywiście działa? Dla każdego ilustratora dochody pasywne brzmą jak milion dolarów. Nie potrzebujesz uciążliwych klientów, dziesiątek poprawek, akceptacji, decyzji czy ponagleń o wypłatę.
Jednak posiadanie dochodu pasywnego nie oznacza, że nic nie robisz. Wręcz przeciwnie, zanim twoje środki zaczną przynosić zyski, może upłynąć sporo czasu. Początkowo nie należy więc myśleć o dochodzie pasywnym jako głównym źródle utrzymania. Dopiero gdy upewnisz się, że twoje dochody są stabilne i regularne, będziesz mógł raz na zawsze pożegnać się pojechać odpoczywać do ciepłych krajów.
 Jako ilustrator, grafik, projektant masz wiele sposobów, by wykorzystać swoje umiejętności i talent i zacząć zarabiać pasywnie. Jednak, by do tego doszło potrzebujesz motywacji, samozaparcia, wiedzy finansowej no i pracy na początku... Jeśli tworzysz grafiki - wektorowe czy rastrowe, psd-ki, ikony czy fotografie to początek będzie prosty. Trzeba po prostu założyć konto dla freelancerów, wrzucasz swoje prace i czekasz na wpłaty na konto. Ponieważ konkurencja jest duża to dobrze by było abyś jednak wyróżniał się czymś od innych.

Nie zawsze stworzenie produktu do sprzedaży na tych portalach wymaga wielkiego nakładu pracy. Możesz na przykład wykorzystać odrzucone przez klienta propozycje projektów, wersje beta ilustracji, szkice, albo projekty sprzedane na licencji bez wyłączności.
 Dochód pasywny jest dla osób cierpliwych, których nie zniechęca dochodzenie do celu małymi kroczkami. Kluczem do sukcesu w tej metodzie sprzedawania swojego talentu jest obecność na kilku takich portalach stock'owych jednocześnie. Niewielkie kwoty z każdego portalu sumują się w konkretny zarobek. Jeśli zadbasz o to, żeby twoje portfolio systematycznie się powiększało, małymi kroczkami wygenerujesz stabilne źródło duplikujących się pieniędzy.
     Portale sprzedażowe dla grafików różnią się od siebie warunkami sprzedaży, specyfiką, opcją kontaktu z klientem, usługami dodatkowymi i formami wypłaty. Jeśli chcesz zacząć zarabiać również sprzedawaniu gotowych grafik on-line, powinieneś podjąć przemyślaną i świadomą decyzję, co, komu i na jakiej platformie będziesz sprzedawać.

Gdzie możesz sprzedawać swoje grafiki, zdjęcia i ilustracje? Na przykład tu:
Adobe Stock
Shutterstock
IStock
GraphicRiver
Creative Market
Design Cuts

Masz też możliwość sprzedaży swoich grafik, które będą ozdabiały np. kubki, koszulki czy plakaty:
Etsy
Redbubble
Zazzle
Society6
Designhill


Jeżeli jesteś masz więcej czasu możesz też wydać książeczkę dla dzieci lub kolorowankę na platformie KDP Amazon która ma zasięg globalny i dziesiątki milionów wejść na stronę dziennie. Tu jednak warto zrobić najpierw jakiś wstępny resercz. Można nawiązać kontakt z jakąś znalezioną na Amazonie pisarką lub pisarzem i zrobić projekt wspólnie.
  Na pewno warto spróbować swoich sił w generowaniu dochodu pasywnego. nigdy przecież nie przewidzisz w stu procentach, czy któryś z twoich projektów nie okaże się strzałem w dziesiątkę i twoim głównym źródłem dochodów. A nawet jak ci nie wyjdzie to zawsze przecież możesz wykorzystać potem swoje prace do innych projektów.

Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci

piątek, 10 lipca 2020

15. WSPÓŁPRACA CZYLI TROCHĘ PORAD

Freelancing jako system kooperacji już dawno przestał być rynkową nowością, ale nie jest też najpopularniejszą formą świadczenia pracy. Dla kogoś pracującego do tej pory na etacie bądź nie pracującego wcale pewne sprawy mogą być zupełnie nieoczywiste i o nich dzisiaj trochę opowiem. Specyfika zawodu wolnego strzelca ma sporo ograniczeń wewnętrznych, te ograniczenia musisz nakładać sobie sam, aby twoja praca była efektywna i przynosiła korzyści. Oczywiście wiem, że pisałem wcześniej, że freelancer oznacza wolność - to prawda, jednak współpraca musi podlegać pewnym rygorom. Przecież aby odnieść sukces a przynajmniej być zadowolonym po zakończeniu projektu potrzebujemy też zadowolonego klienta. Jakie więc są te ograniczenia.

Po pierwsze - nie bądź impulsywny, jeśli klient zaproponował za niską stawkę, dał mnóstwo poprawek lub grymasi nad twoim stylem to pod żadnym pozorem nie porzucaj projektu. Poczekaj z tym do jutra i jeszcze raz przemyśl czy nie warto jeszcze raz porozmawiać czy ponegocjować. Musisz okiełznać gorącą krew, bo działanie pod wpływem chwili to bardzo zły doradca. Wiem z doświadczenia że wystarczy przespać i poczekać z odpowiedzią na e-mail klienta do kolejnego dnia to naprawdę gasi nerwy i tłumi emocje.

Projekt figurki najemnika COBI
Dotrzymuj terminu oddania pracy. Krótki deadline i pospieszający klient potrafi zniechęcić do każdego projektu, dlatego warto przy ustaleniach wstępnych dać sobie jeden-dwa dni więcej, dotrzymać terminu i wyjść na profesjonalistę niż gonić robotę nocami z klientem na plecach. Jeśli klientowi się spieszy to oznacza to nic innego, że on też ma swój deadline i nie robi tego ot tak. Można popracować wtedy więcej, ale i zażądać większego honorarium motywując to koniecznością odłożenia jakiegoś projektu innego klienta. Priorytet klienta to nasz priorytet.


Jeśli dostajesz propozycję pracy od nowego kooperanta, to odpowiadaj od razu. Często klienci proponują pracę kilku freelancerom. Szybka odpowiedź oznacza że jesteś dostępny, komunikatywny i do dyspozycji. Jeśli jesteś tym jedynym wybranym to pamiętaj, że klient nie będzie czekał dwóch dni aż się zastanowisz tylko napisze do kogoś innego.

Nie kwestionuj gustu klienta. To on wie czego chce, zna swoją branżę i wie co się w niej dobrze sprzedaje. Wykonuj jego polecenia, ale zachowaj swój styl pracy. Wiem że ciężko się pracuje kiedy to co robisz ci się nie podoba i nie masz się przekonania co do estetyki zamawiającego. Wykorzystuj swoje doświadczenie i próbuj przekonać do zmiany wizji projektu ale pod żadnym pozorem nie obrażaj się za odmowę.

Jeśli czegoś nie wiesz, coś jest nie jasne w briefie albo klient zapomniał o czymś poinformować to bezwzględnie dopytuj o szczegóły. Nie ma nic gorszego niż robić tej samej roboty od nowa. Staraj się abyś niezbędne informacje dotyczące projektu miał/a na piśmie czy w e-mailu. Wtedy w przypadku kiedy klient zmieni zdanie lub uzna że przygotowany przez ciebie projekt nie spełnia jego oczekiwań - będziesz mógł się podeprzeć taką informacją. Kiedy rozmawiam z klientem przez telefon, zawsze proszę o napisanie briefu w formie e-maila.

Nie zgadzaj się na wykonywanie bezpłatnych próbek. Po to masz portfolio, aby zobrazować klientowi swoje możliwości ilustratorskie. Często zdarza się taka sytuacja gdzie pracodawca proponuje zrobienie takich próbek kilku ilustratorom ale wiadomo, że tylko jeden z nich z tego skorzysta a reszta popracuje sobie za friko.

Szkic i wykończona strona książeczki dla dzieci.

Rób tyle poprawek ile chce klient. To on będzie właścicielem dzieła które mu wykonujesz. Jeśli jednak poprawki są niezgodne z wcześniejszymi ustaleniami to negocjuj cenę. Klient powinien wiedzieć że zmiany jego wizji to twój dodatkowy czas pracy - a to kosztuje.

Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci

wtorek, 7 lipca 2020

14. TRUDNY KLIENT CZYLI PROBLEMY


Popracowałem ostatnio aby przybliżyć ci trochę jak zacząć, jaką szkołę wybrać, czy też jak zdobyć zlecenia. Wiesz więc już, mniej-więcej co robić na starcie. Dzisiaj, dla równowagi napiszę pokrótce czego freelancer-ilustrator robić nie powinien.
 
   Pierwsza kwestia jaka przychodzi mi do głowy i którą chyba już tu poruszałem to branie udziału w tzw. konkursach ilustratorskich. Często się takowe pojawiają na min. na Upwork czy w agencjach ilustratorskich. Sprawa konkursów i generalnie "czego nie robić" nie pojawiła się bez przyczyny, bo miałem właśnie okoliczność wzięcia udziału w takim konkursie. Otóż dwa tygodnie temu na platformie Upwork wynalazłem ogłoszenie gdzie zleceniodawca szukał doświadczonych grafików projektujących karty do gry - takich standardowych: walety, kiery, asy i dziesiątki. Odpowiedziałem na nie, bo było dobrze płatne a oferent po sprawdzeniu okazał się osobą działającą w tej branży już dość długo. Warunkiem kooperacji było wykonanie pleców karty czyli wzoru na tył karty. Zleceniodawca poszukiwał trzech grafików i ja byłem jednym z nich. Po wykonaniu zlecenia które opiewało na 50$ miałem czekać na akceptację grafiki i miałem przystąpić do tworzenia całej talii. Zrobiłem tył karty i wysłałem, po kilku dniach oferent odezwał się że niestety jego firma zrezygnowała z tego tematu i talia w ogóle nie powstanie. Podobnie było z dwoma freelancerami z którymi współzawodniczyłem. Dopiero po tym przyjrzałem się dokładnie firmie pana karciarza i spostrzegłem, że on wypuszcza na rynek wiele różnych talii różniących się tylko... plecami. Reasumując daliśmy się zrobić w konia, bo za obietnicę zrobienia całej talii, zrobiliśmy za grosze trzy różne grafiki na plecy a tylko na nich, tak naprawdę zależało zleceniodawcy. Tak że trzeba być bardzo
Grafika na plecy karty do gry.
ostrożnym w tego typu zleceniach i zbierać maximum informacji dotyczących potencjalnego pracodawcy. Konkursy mogę polecić (niechętnie) tylko początkującym ilustratorom gdzie mogą oni zobaczyć jak wygląda takie zlecenie, aby nabrać trochę doświadczenia i mieć co wstawić do portfolio. Ale generalnie - unikać. Bo najczęściej to wygląda tak, że jesteś zobowiązany aby stworzyć jak najlepszy projekt bez żadnej gwarancji, że wygrasz konkurs i otrzymasz jakąkolwiek zapłatę.   Muszę dodać, że konkursy zwykle nie przewidują podpisania umowy ani innej formy zabezpieczenia płatności, dlatego nie masz żadnej gwarancji na to, że w ogóle otrzymasz swoje wynagrodzenie.

   Konkursy to problematyczna kwestia, ale nie wiem czy od nich nie gorszym problemem jest klient który nie wie czego chce. Tu też posłużę się przykładem, bo miałem kilka dobrych lat temu, świetnie płatne zlecenie na zaprojektowanie trzech postaci i wykonanie książeczki dla dzieci z tymi postaciami. Wydawało mi się że wszystko pójdzie szybko i sprawnie, ale przeliczyłem się - klientka nie mogła się zdecydować na to czego potrzebuje, w efekcie pracowałem chyba 4 miesiące nad samymi postaciami a ich szkiców powstało grubo ponad sześćdziesiąt. Całe szczęście, że zlecenie finansowo rekompensowało poświęcony czas, bo inaczej dawno bym z niego zrezygnował. Dlatego radzę zastanowić się nad ofertą gdzie nie ma konkretów, bo czasem wydziwiający klient potrafi skutecznie zniechęcić do pracy.

  Czego jeszcze nie robić? Nie podejmujcie zleceń "dla studentów" Student z punktu widzenia pracodawcy jest atrakcyjnym pracownikiem, ponieważ nie trzeba odprowadzać za niego składki ZUS. Mało tego często pracodawca myśli że student to osoba której zapłaci kiedyś, później albo w ogóle nie zapłaci. Taki "student" nie ma doświadczenia więc (w oczach pracodawcy) przyda mu się trochę pracy za darmoszkę. Dlatego unikaj takich ogłoszeń bo lepiej jest stworzyć projekt dla na potrzeby własnego portfolio, niż napracować się nad zleceniem, które przyniesie korzyść komuś innemu, a ty nie dostaniesz z tego ani złotówki.

  Dalej, unikaj zleceń typu "na już". Brak czasu na przemyślenie projektu nie wróży absolutnie nic dobrego. Kiedy będziesz się zastanawiał na początku jak zrobić połowę a w połowie - koniec to projekt będzie niespójny a ty będziesz się przy nim męczył - przede wszystkim psychicznie. Na dodatek klient który chce abyś pracował na wyścigi będzie żądał z tobą kontaktu całą dobę poganiając i ponaglając. Jesteś przecież freelancerem a więc posiadasz nadmiar wolnego czasu :)
Kilka projektów dla klientki nie do końca wiedzącej czego chce.

  Nigdy, ale to nigdy nie pracuj nie mając podpisanej umowy o dzieło na swoim biurku a w ostateczności - zabezpieczenia finansowego. Nie płacący klienci to ekstrema, ale zdarzyło mi się być oszukanym dwukrotnie w ciągu dwudziestu lat pracy. Raz przez Polaków, na początku mojej "kariery" a drugi kilka lat temu przez chińczyka, któremu zrobiłem kilka obrazków na opakowania zabawek. Dlatego pamiętaj - nie pracuj na "piękne oczy" bo to się może źle skończyć.

  Tak naprawdę to doświadczenie zawodowe zbiera się cały czas i jest to chyba proces nieskończony bo wciąż co jakiś czas wyskoczy coś nieoczywistego co potrafi zadziwić. Rodzaj wymienionych tu klientów na szczęście jest jedynie marginesem, bo oczywiście mając nieprzyjemność obcowania z takim więcej do niego nie wracamy. Zostajemy przy tych rzetelnych, których jesteśmy pewni i takich właśnie klientów ci życzę.

Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci